DownStairs Ustroń 2010 - relacja / wyniki
Dodane przez Nerwus dnia 29-06-2010 13:24


W środku relacja Barta, wyniki i kilka zdjęć.

Downstairs Ustroń to były kolejne zawody w moim tegorocznym kalendarzu na które postanowiłem pojechać ze względu na rangę ( dużo dobrych zawodników, czołówka różnych kategorii z Pucharu Polski), specyfikę oraz fakt, że swego czasu były to pierwsze zawody tego typu w Polsce i zasłynęły dużą popularnością wśród zawodników...

Treść rozszerzona
Downstairs Ustroń to były kolejne zawody w moim tegorocznym kalendarzu na które postanowiłem pojechać ze względu na rangę ( dużo dobrych zawodników, czołówka różnych kategogri z Pucharu Polski), specyfikę oraz fakt, że swego czasu były to pierwsze zawody tego typu w Polsce i zasłynęły dużą popularnością wśród zawodników.
Ustroń powitał mnie tradycyjnie w tym roku deszczem i zachmurzonym niebem.
W czasie zawodów pogoda się poprawiała, a w drugim przejeździe mogliśmy się już ścigać w słoneczku aczkolwiek na wciąż mokrej i śliskiej trasie.
Trasa zawodów prowadziła tradycyjnie przez ścieżki uzdrowiskowe naszpikowane schodami, wąskimi liniami i barierkami, Na trasie stało trochę przeszkód w postaci długich muld z lądowaniem na schodach, gapa, dropa, wallride-a itd. Przeszkody dla większości były nie lada wyzwaniem, ponieważ po deszczu było ślisko a na trasie i przed hopami były ciasne zakręty lub szykany postawione z dużych rybackich beczek. Trasa kończyła się przecięciem ulicy i długą prostą na hopę z fordem transitem w dziurze. Całość trasy określę jako kondycyjna i techniczna.

W pierwszym przejeździe górny odcinek pojechałem szybko, wszystko przeleciałem łącznie z muldami, niestety na dolnym odcinku trasy na zakręcie walnąłem glebę taką jak się wali jeżdżąc rowerem po lodzie. Wcisnąłem hamulec, obróciło mnie 180 stopnie i leżałem wpięty w spd w błocie.
W drugim przejeździe pojechałem bardziej asekuracyjnie, żeby nie zrobić głupiego błędu i znowu się nie przewrócić, czas poprawiłem sporo ale niesmak pozostał bo w miejscu poprzedniej gleby mogłem pojechać sporo szybciej.

Zawody uważam za bardzo udane, kolejny raz znalazłem się w czołówce prosów z Polski czyli wyjazdy w góry i dużo jazdy - przynoszą efekty. Na zawody warto pojechać chociaż raz zobaczyć jak to jest, ponieważ klimat jest nieco inny niż w Przemyślu, a sam Ustroń jako miasteczko uzdrowiskowe tętni życiem i oferuje całkiem dobre gofry z frużeliną.
Przed samym wyjazdem do Lublina, wjechałem jeszcze z Agą krzesełkiem na Czantorię, na której akurat odbywał się festyn i było pełno ludzi. Sama góra robi niesamowite wrażenie!
Kolejny wyjazd? Myślę że koniec lipca na kilka dni w Bieszczady, potrenować na nowo powstałej Laworcie, a potem to już Joy Ride Myślenice 3 runda PPA w której walczę o podium.

- Bart






Wyniki