Ruszyliśmy w trasę w piątek rano. Skład: Ja czyli Majlo, Bart, Hubert. Celem wyprawy były zawody z cyklu JoyRide Open Series - Puchar Polski Amatorów. Tym razem była to druga edycja która odbyła się w bardzo malowniczej miejscowości u podnóża słowackich Tatr wysokich - Jurgowie(obok Bukowiny Tatrzańskiej). Trasa była mi i Hubertowi znana z zeszłego roku. Wiedzieliśmy, że czeka nas masa band, kilka hop, kawał porządnego wallride'u i bardzo trudny, stromy, techniczny lasek. Nie zawiedliśmy się...
Podczas podróży widzieliśmy jak fala powodziowa przelewa się przez Polskę południową. Górskie rzeki występowały z brzegów, góry wyglądały nieprzyjaźnie i groźnie. Lało całą droge.
Wszystkie prognozy jakie sprawdziłem przed wyjazdem zapowiadały bardzo słoneczny weekend i na szczęście sprawdziły się - następnego dnia rano przywitało nas błękitne niebo i piękny tatrzański widok.
Szybkie śniadanie, załadunek do auta i po chwili byliśmy pod wyciągiem. Pół dnia jeździliśmy na mudach, potem można było już założyć opony na suche. Trasa była dokładnie taka sama jak rok temu - góra szybka i naszpikowana bandami oraz hopami, dół techniczny i stromy las. Miejscami było trochę błotka co dodatkowo utrudniało najazd na niektóre hopki. Cały dzień ostro trenowaliśmy. Za 80zł wpisowego było 2 dni wyciągu bez ograniczeń - wykorzystaliśmy to w pełni. Chyba nigdy w życiu nie zjechałem trasy DH w górach tyle razy. Podglądaliśmy z Bartem jak jeżdżą lepsi i staraliśmy się obierać takie same linie na każdej sekcji. Często okazywało się, że coś co z boku wygląda na bardzo trudne w rzeczywistości da się łatwo zrobić. Wszystko kwestia odblokowania psychy. Tą metodą pod koniec dnia lataliśmy wszystko co się da łącznie z rock gardenem. Nastąpił progres :D
Pod koniec dnia postanowiliśmy z Hubertem odwiedzić Słowację. Granica przebiegała jakieś 100 metrów od wyciągu. Po 30 minutach podejścia górską drogą byliśmy na szczycie jakiejś słowackiej góry. Widoki były niecodzienne.

Dzień był piękny i pełen atrakcji padliśmy jak dzieci - o godzinie 22 spaliśmy jak zabici.
W niedziele od rana świeciło piękne słoneczko, na niebie były tylko chmurki pięknej pogody. Od samego rana byliśmy nastawieni bojowo :D Trasa była ogarnięta, wszystkie linie wybrane i przetrenowane. Wiedziałem, że jak nie będzie gleb to ostro powalczymy o czas. Bart pierwszego dnia glebił srogo(piękny face landing na step upie), ja za to zaliczyłem kilka ładnych dzwonków na treningach przed zawodami. Luźna atmosfera zawodów zaowocowała brakiem spiny i stresu przed startem(no prawie;).
Nadszedł czas startu. Puszczali co 40 sekund więc nie było obawy, że spotka się na trasie jakiegoś marudera, bądź jakiś pros nie najedzie nam na plecy. Przejazdy były dwa - liczył się lepszy. W pierwszym przejeździe Hubert złapał sneka na rock gardenie i połowe trasy cisnął na kapciu z przodu, zaliczył przez to glebę tuż przed metą, ale i tak miał niezły czas. Ja zaliczyłem niezły przejazd i byłem 4, Bart pojechał troszkę lepiej, mimo małej przygody z drzewem wyprzedził mnie o pół sekundy i był 3.
Zawody były zorganizowane bardzo dobrze więc już po godzince startowaliśmy kolejny raz. Wiadomo było, że każdy poprawi czas. Postawiłem wszystko na jedną kartę - minimum hamowania, wszystko na pełnej pycie no i prawie się udało idelanie pojechać. Zaliczyłem jeden bliski kontakt z drzewem, czas jednak udało się poprawić o 2 sekundy. Bart zaliczył mega dzwona i niestety nie poprawił czasu zajmując finalnie 6 pozycję. Postanowił zrobić left flipa z wpiętymi butami spd w przepaść. Skończyło się bez większych uszczerbków na zdrowiu. Hubert tym razem dojechał do mety z powietrzem w kołach i zajął przyzwoite 13 miejsce.
Asy czyli elita:

1. Sławomir Łukasik 1:56.69
2. Jakub Wicher 1:59.70
3. Michal Kollbek 1:59.78 (3)
My startowaliśmy w kategorii
Hobby Ful:
4. Marcin Stępien 2:07.20
6. Bartłomiej Witkiewicz 2:09.58
13. Hubert Bracławik 2:20.02
Pełne wyniki
Wyjazd niesamowicie udany. JoyRide Open Series to świetna impreza podczas której panuje luźna atmosfera. Na pewno pojedziemy na następne edycje. Oby więcej takich wypadów. Gorąco polecam każdemu kto chce zacząć przygodę z zawodami DH start właśnie w tej imprezie.